piątek, 24 marca 2017

"Sprawiedliwość"

http://wp.me/p5wHY8-j

Link posiada treść :-)

"Sprawiedliwość"

Wena raczej nieproszona rankiem,
Słońce budzi do życia demony,
Gdy nie możesz wyraźnie zobaczyć,
Światem rządzą kolorów potwory.

Wszystko wyje poziomem jasności,
Albo krzyczy że nic nie rozumie,
Niemoc spływa do bramy nicości,
Kiedy człowiek tę niemoc odczuje.

Najpierw z głowy niepewność zrodzona,
By po chwili wyrazić się w dłoniach,
Klekotaniem bocianim na sercu,
A zacisku przykurczem na szczęściu.

Prawo życia piętnuje słabości
Sprawni szydzą, stygmaty nadają,
Wierni wiatrom pozornej wyższości,
Już na starość demencję poznają.

~~~©~by~Agar~~~

wtorek, 14 marca 2017

Dynamit współczesności

Ludzkość pozostaje przyzwyczajona do stałych punktów odniesienia. Odnosimy sytuacyjne zbieżności do wcześniej poznanych, podobnie z nowymi znajomościami w życiu, stylem ubioru i gustem. Tym sposobem dążymy do zatrzymania zmian, pomimo iż na skalę globalną nie jesteśmy w stanie wiele uczynić. Zachowujemy zaledwie pozór osiągnięcia względnie stałego dobrostanu i jego uznajemy za constans. Taką wartością czynimy (bo chcemy) pracę, relacje międzyludzkie, miejsce zamieszkania, wykształcenie, etc. Jednocześnie do własnych stałych, pożądamy przez drogę życia zmian. Zmiany pozostają w sferze aprobaty dotąd, dopóki powodujemy je sami. Kiedy zmiana pochodzi z czynników od nas niezależnych, wtedy reagujemy dezaprobatą, wycofaniem i w gruncie rzeczy niechęcią.

Potrzeba nam czasu na dokonanie niekiedy wielokrotnych obróbek poznawczych, abyśmy chociaż w minimalnym stopniu zauważyli pozytywny wymiar przeżywanej zmiany. Stąd najczęściej (z dezaprobaty) wywodzą się obniżone nastroje, epizody depresyjne, w skrajnych przypadkach występki przeciwko innym i sobie samemu też. Problem narastający w czasie, może i najczęściej doprowadza do eskalacji negatywnych zachowań. Wybuchowo irracjonalny typ reagowania na innych (postrzeganych jako potencjalne zagrożenie), odbiera nie tylko obserwujące otoczenie, ale przede wszystkim ten człowiek, który we własnej niemocy zareagował w jedyny sobie możliwy sposób.

Ponieważ presja pędu ludzkości skorelowana jest z poziomem posiadania, każdą kolejną finansową stratę łatwo przełożyć na złe samopoczucie. Mechanizm sprężenia zwrotnego, czyli sytuacji w stronę odwrotną, tj. moment gorszego samopoczucia, które doprowadza do finansowej straty, tego nikt nie pożąda. Niestety, uspołecznienie a co za tym idzie wzrastanie w aprobacie społecznej, determinuje ciąg zdarzeń w życiu, które bez zewnętrznej pomocy, nie przywrócą dobrostanu psychofizycznego jednostki
Człowiek bez zainteresowania rodziny, znajomych, sąsiadów, pracy, nie przeżyje. Potrzeba kontaktu jest w nim bardzo silna, ale zmienne towarzyszące kolejnym stratom, najczęściej uniemożliwiają skuteczny kontakt interpersonalny.

"Nic nie ma darmo; weź się do roboty; chcieć znaczy móc; musisz wyjść do ludzi; jest wiele możliwości; itd.". Pytania bez odpowiedzi, frazesy, banały i nic więcej. Takimi właśnie zdaniami, otoczenie chce zmotywować jednostkę do osiągnięć. Czy jest to możliwe? Już odpowiadam, że jeżeli ktokolwiek w ten właśnie sposób odpowie temu, u kogo obniżony nastrój odebrał motywację do działania, a wzrok od dawna nabrał szarego i martwego zabarwienia, frazes niskiej jakości może doprowadzić do próby samobójczej.
Dobre rady udzielane bliskim, nie muszą być ani dobre, ani zrozumiane zgodnie z intencją. Gorsze samopoczucie sprzyja wycofaniu i autorefleksji. Osoba w takim stanie zna odpowiedzi na zasłyszane rady. Rozwiązanie problemów tkwi w niej samej. Czasami potrzeba czasu, może innych warunków egzystencji, może tak prostej rzeczy, jak buty, może elektryczności, może dobrej książki, drinka, a może tego, kto wpadnie na pomysł żeby zaledwie zapytać i uczestnicząc w generalizowaniu pomysłów samą obecnością, tembrem głosu czy pozorem zainteresowania, zmotywuje pozytywne zmiany?

Każdy człowiek jest sam dla siebie psychologiem, terapeutą i mecenasem. Rzadko, lecz w pędzie życia jednak tak, wypadają nam elementy bez których żyć nie możemy na długim dystansie. Dystans zawsze odnoszę do butów. Czy można w zimowym obuwiu przejść upalne lato? Zaprawieni w bojach życia odpowiedzą twierdząco, wtedy polecam japonki z opon samochodowych na (-)20 °C, bo to też można. Wystarczy przecież tylko chcieć, żeby spacerować po żarzącym się węglu z laskami dynamitu w dłoniach, inaczej jesteś leniem, bo nie chcesz. Co z tego, że zimę przetrwałeś dzięki własnej pracy dłoni, skoro tego nikt nie widział?

niedziela, 5 marca 2017

Kasty wybranych w sektorze usług

Kto czuł się kastą wybranych? 

Każdy, kto nie szanował praw innych ludzi, bo siebie przedkładał nad innych, jako wybraną kastę zawodową.
Tak, w Polsce po osiemdziesiątym dziewiątym roku zawierano nieformalne grupy wzajemnej adoracji. Jeden drugiemu w obrębie kasty (zawodowej rodziny) pomagał za cenę wszelką, a to znaczy, że nawet za cenę życia, fałszywych zeznań i zdrowia innych ludzi. Ci "inni" tworzyli składową część wyrobników, którzy za stawki głodowe pracowali przez większą część doby. Kosztem własnego zdrowia, relacji we własnych domach, za wszelką cenę, pracowali na kastę wybranych. Oni, niewolnicy innych ludzi. Jeżeli ktoś pozostawał w sektorze usług dla ludności, nawet jeżeli był zrzeszony w grupie zawodowej, podlegał presji tych, którzy uważali się za wybranych wyższych, czyli bardziej uprzywilejowanych. Każdy urzędnik, prawnik, lekarz, etc., wymuszał wykonanie zamówionej usługi w terminie przyspieszonym, za zaniżoną stawkę, lub całkowicie za darmo. Wersja "za darmo", czasami wymienna na barter (wymiana towar na towar), nie była niczym innym, jak wymuszeniem dla osiągnięcia korzyści materialnych.

Postkomunizm pod pozorem demokracji, sprzyjał wewnątrz osobowemu lękowi przed urzędnikami, przenosił się na innych ludzi, czynił jednostkę bezradną a za tym budował (w zdrowym, dorosłym człowieku) mechanizm reagowania wyuczoną bezradnością na każdą z potencjalnych przeszkód drogi życia. Taka reakcja wynika z przewlekłego pozostawania pod presją w czasie wykonywania zadania. Zadania, którego nie jesteśmy w stanie przewidzieć efektu końcowego, bo zleceniodawca zaskakuje zmianami uprzednio zawiązanej umowy na wykonanie.

Był to dotąd najczystszy z przejawów nadużycia w naszym kraju, którego mógł doświadczyć każdy usługobiorca. Ten rodzaj zachowań oprawcy -usługodawcy, który nazywany przez R. Cialdiniego "stopą w drzwiach" lub "drzwiami zatrzaśniętymi przed nosem", jest techniką wywierania wpływu na innych. Technikę należy rozumieć jako karalną w polskim prawie psychomanipulację.

Psychomanipulacja do siebie ma tę niechlubną cechę, że dotyczy każdej aktywności zniewalającej, także wprowadzającej nadmierną presję. Usługa wykonywana pod presją czasu; w obecności osoby kontrolującej; przymuszanie do kolejnych poprawek, nigdy nie zostanie wykonana w stopniu satysfakcjonującym. Nie ma znaczenia charakter wykonywanych usług, bo zależność od wieków pozostawała jasna: im bardziej precyzyjna usługa, tym więcej uwagi jej trzeba poświęcić, własnego czasu, a gratyfikacja nigdy nie może być niższa od początkowo zakładanej. Podobnie w kwestii czasu zarezerwowanego na jej wykonanie. Zwracając uwagę na stawki i terminy opodatkowania, także opłaty za ubezpieczenia społeczne do określonej daty, w Polsce nie może być miejsca na jakiekolwiek kasty.

Stosunkowo nie tak dawno, pani premier Beata Szydło, wypowiedziała się jasno: "wobec prawa, wszyscy jesteśmy równi".
W zestawieniu z piątkowym wystąpieniem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry przeciwko pojęciu "kasta wybranych", gotowa jestem poczuć powiew wiosny we włosach, a to oznacza nową jakość życia dla ludzi, którzy nie mogli sobie poradzić na własną rękę z ukastowieniem społeczeństwa i pozostawali w niszy, czyli miejscu zawieszenia między światami. Odwagi był w nich ogrom, nie wyjechali. Wbrew oczekiwaniom wszystkich i wszystkiemu, czekają na kolejne zmiany w kraju, które zapowiadane od dłuższego czasu, jeszcze nie nadeszły. Moment przebudzenia tych ludzi, ich aktywność, będzie znaczący dla Polski, jego nie da się nie zauważyć. "Kasta(y) wybranych" stosowała(y) dla określenia tej/tych grup(y) nazwy wymienne, które plasowały się pomiędzy złodziejem, pijakiem, leserantem a obibokiem, itd., gdy tylko chodziło o pokolenie urodzonych po 1970 roku. Dla tych ludzi nie było i dalej nie ma miejsc pracy. Takich miejsc, które nie przymuszają do zmiany zawodu, nie odbierają wolności a zapewniają normalne, w miarę pozbawione niedogodności życie i opiekę medyczną.

~© Agar~ 5 marca 2017 r.

wtorek, 6 grudnia 2016

Zmiany zmiany zmiany

Gdzie jest Polska w XXI wieku?

Już niby nie jesteśmy krajem komunistycznym, niby wszystko powinno układać się należycie, jednak coś jakby nie chciało zatrybić. Społeczeństwo jest stare, z uwagi na brak jakiejkolwiek pomocy państwa w życiu obywateli, po długich latach drenażu portfeli, dogorywamy. Pośrednio dzieje się tak za sprawą grabieży środków z OFE, które miały gwarantować zachowanie ciągłości, lecz ich zniknięciem zasponsorowano nam – Polakom – zamiast wizji przyszłości, brak chęci do życia.

Kolejne modernizacje struktur państwowych, których pierwotnym celem miała być pomoc, pozostały konstruktem teoretycznym, można powiedzieć, że udało się wykorzenić część narodu, lecz raczej nie o tę część chodziło w założeniu.
Niby jeszcze jesteśmy, niby dalej trwamy, ale między 30 a 50 rokiem życia, przeciętny Kowalski nie posiada kompletnie nic, o ile nie ma ochoty utrzymywać banków niewiadomego pochodzenia, nie zdąży dożyć do wieku emerytalnego, bo konieczność utrzymywania świadczeń wypłacanych emerytom pracującym na kilku etatach w ramach "dorabiania", skutecznie odbiera tak pieniądze z budżetu, jak miejsca pracy i do tego jeszcze jedzenie ze stołu najmłodszych. Nic to dla emeryta, bo uważa, że ZuS płacił na siebie. Ups, a to już jest jego problem, niech spróbuje zapłacić go za siebie teraz, albo niech przestanie odbierać pracę młodszym!

Niestety, prawda jest naga i ma tendencję rozwoju w czasie. Czas nie sprzyja, bo nie potwierdza błędnych przekonań, jedynie dostarcza kolejnych danych. Dane nigdy nie są adekwatne, bo każdy czyta jak chce. Naprawdę, czy nikt nie wspomni teraz faktu o tym, że ZuS nie był w początkowej fazie istnienia obowiązkowy? Nikt nie ma wspomnienia o potrącanych składkach na poziomie 2% wynagrodzenia? No, było tak, że emerytów nie było, a ci, którzy przeżyli II WŚ, albo pozostawali na utrzymaniu ubogich rodzin, albo umierali i wcale nie z dobrobytu.

"Chcę" jako pojęcie względne, oczywiście nie oznacza jednorazowej tendencji, lecz wielokrotną powtarzalność w czasie z iście polskim akcentem przewagi dla "nie chcę" i tak właśnie przyjęto we wczesnych latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, że w Polsce znaczenie będzie miało jedynie "chcę", lecz przez końcowe "muszę", które pierwszy raz usłyszano z ust L.Wałęsy w okolicach 1989 roku. Ponieważ słowa zapamiętano, pozwolono im kształtować system wartości. Nikt nie musi wykonywać bezrefleksyjnie poleceń innej osoby o ile nie został pozbawiony praw! Pozbawienie praw zawsze odbywa się na mocy wyroku sądowego, który musi się uprawomocnić. Bez tego nikt nic nie musi, a jego "Muszę" wynika wyłącznie z wewnętrznego przekonania.

Im starszy człowiek, tym bardziej wbity w przekonanie zasadności co i kto musi. Jego zdaniem każdy musi, jak i on musiał. Gdy wzrastał, autorytety nie mogły być podważane, ale obecnie nawet to uległo zmianie. Znaczenia dla "starszych" nie ma różnica technologii, czasu, jego strefy czy różnorodność życia obfitującego formami. Nie, bo każdy "musi" według określonego skryptu bez nazwy, podążać w kierunku "chciejnego" zaślepienia, inaczej jest zły.

Chyba gorszego przekłamania powielonego w czasie być nie może.

środa, 20 lipca 2016

Życie

Życie to nie bajka, nie ma dobrych skryptów,
Tylko połajanka, z mądrości zeszytów.
Człowiek bez znaczenia, bo przecież nic nie wie,
Nie ma o co walczyć, gdy walczą o siebie.

Lepiej nic nie mówić, zwyczajnie przemilczeć,
Nie oddawać wiedzy, słono kosztowała,
Świat kocha idiotów, bo w nich barwa cała,
A mówiąc cokolwiek, twoja cena stała.

Czas najlepiej leczy, bo nędza nie tuczy,
Jak im się wydaje, z czasem ich nauczy.
W sumie mogli słuchać, jeszcze prostym było,
Przez spór o udziały nędzę objawiło.

Stare powiedzenie rozprawia o spółkach,
Dopisz do statusu, zostanie ci luka.
Jeszcze daj od siebie, najlepiej w szkatułkach,
Zapytaj, odpowie, że nie tego szuka.

Taki polski cwancyk, pod płaszczykiem cnoty,
Żeby móc wyciągnąć wartość od idioty.
Sprzedaj się zawczasu, albo całkiem darmo,
I tak już nic nie masz, to od ciebie warto.

I co, chcesz zaprzeczyć? Lepiej pomyśl sobie,
Że ten kto nic nie ma, niczym nie odpowie.
Bo u niego oręż tylko w jego głowie,
A pod silną presją, odda nędzę tobie.

Nędza wjeżdża konno, nigdy nie zobaczysz,
Ale to zrozumiesz, kiedy jej doświadczysz.
Wiedzy nie zabierzesz, doświadczeń nie kupisz.
Człowieka ugadasz, nędzy nie przekupisz.

~~~©Agar~~~

sobota, 26 marca 2016

Triolety

1.
Gwiazdozbiorem Wenus i serca akordem,
Mierzę spektrum szkwału wymierne w rozterkach.
Kurtyna spektaklu jawi się absurdem,
Gwiazdozbiorem Wenus i serca akordem.

Mars cierniowej drogi jest prawdziwym mordem,
Mnoży moc rozumu odpoczynkiem w mękach.
Gwiazdozbiorem Wenus i serca akordem,
Mierzę spektrum szkwału, wymierne w rozterkach.

2.
Haust piołunu życia od siedmiu boleści,
Toastem wzniesiona łza kolorów tęczy.
Zatraconych głębi pod cieniami pięści,
Haust piołunu życia od siedmiu boleści.

Turpistyczna wizja człowieczeństwo pieści,
Resztka wspomnień żywa, krzta ubarwień męczy.
Haust piołunu życia od siedmiu boleści,
Toastem wzniesiona łza kolorów tęczy.

3.
Jeźdzcy schodzą teraz, a może to kłamstwo?
Kosmos nie ma granic ani sentymentów.
Człowiek na zaciszu, a wzbogaca draństwo,
Jeźdźcy schodzą teraz, a może to kłamstwo?

Farfoclem mądrości wymierzono chamstwo,
Wodnik bez powodu nie wznieca lamentów.
Jeźdźcy schodzą teraz, a może to kłamstwo?
Kosmos nie ma granic ani sentymentów.

4.
Ekleza już blisko, ale jeszcze chwila,
Orbitalna podróż mija się z Księżycem.
Grzesznej cnoty truchło, a do normy mila,
Ekleza już blisko, ale jeszcze chwila.

Siedem grzechów głównych drogę zbyt umila,
Koniunkcyjny układ z plutonicznym licem,
Ekleza już blisko, ale jeszcze chwila,
Orbitalna podróż mija się z Księżycem.

5.
Wyższego umysłu prawdy pokolenia,
Arbitrem awantur, strzałami do kuszy.
Rozumienie duchem, bez kłamu szkolenia,
Wyższego umysłu prawdy pokolenia.

Krwawiące indygo, podmiot upodlenia,
Zasklepiona rana jątrzy dalej w duszy,
Wyższego umysłu prawdy pokolenia,
Arbitrem awantur, strzałami do kuszy.

6.
Strażnicy tajemnic finansjery zbędnej,
Bachusowy ogon spod znaku mamony.
Witkami osiki w swej naturze względnej,
Strażnicy tajemnic finansjery zbędnej.

Hodują niewolników jakości podrzędnej,
Postępowy lapsus szykują demony.
Strażnicy tajemnic finansjery zbędnej,
Bachusowy ogon spod znaku mamony.

7.
Ile jeszcze trzeba, bo może już starczy,
Lupus wyje kurem, alarmem podnosi.
Zamiarem działania ludzkość hardo warczy,
Ile jeszcze trzeba, bo może już starczy?

Niewiele możemy, nasz potencjał charczy,
Casus unii kona, śmierci kosę nosi.
Ile jeszcze trzeba, bo może już starczy,
Lupus wyje kurem, alarmem podnosi.

8.
Cierpiętnicy wiary, bez boskich nakazów,
Fałszu włosienicą, czasy upodlone.
Tylko wymuszają bullą swych przykazów,
Cierpiętnicy wiary, bez boskich nakazów.

Nie czytają znaków z mocy swych rozkazów,
Uchybiono prawu, przez ciała spalone,
Cierpiętnicy wiary, bez boskich nakazów,
Fałszu włosienicą, czasy upodlone.

9.
Knajackie układy, a czemu się dziwię?
Zamordyzm światowy, katorżnicza praca.
Apogeum bestialstw, nic więcej nie mówię,
Knajackie układy, a czemu się dziwię?

Rodaków nie ściągnę, może ich namówię,
Polska krew urnami nostalgii powraca,
Knajackie układy, a czemu się dziwię?
Zamordyzm światowy, katorżnicza praca.

10.
Mocą przywidzenia, ze szkodą dla życia,
Wojna hybrydowa na najmniejszych bliznach.
Podkopana wiara skutkiem pod nią rycia,
Mocą przywidzenia ze szkodą dla życia.

Kolejne eksplozje z racji nadużycia.
Okręt już nie płynie, ludzkość na mieliznach.
Mocą przywidzenia, ze szkodą dla życia,
Wojna hybrydowa na najmniejszych bliznach.

11.
Brzytwa fatum krąży, żniwiarz kłosy zbiera,
Ekspresowy pociąg, a pędzi cierpieniem.
Zjednoczenie mitem, mord w słowa ubiera,
Brzytwa fatum krąży, żniwiarz kłosy zbiera.

Przy rządach pazernych już nie lud wybiera,
Miało być niebiańsko, łechtało złudzeniem.
Brzytwa fatum krąży, żniwiarz kłosy zbiera,
Ekspresowy pociąg, a pędzi cierpieniem.

___
~©~Agar~¹6

Wiersz

"Myśli nieuczesane" – tautogram z akrostychem.

Słowu schowano szczeble,
Słynną Słowian sprawnością.
Słyszą szemranie sosen,
Słońcu srebrzyło skrytością.

Znamienne znieczuleń złudzenie,
Znaki zatargów zasłania.
Znikomość zapisków zależna,
Zniweczy zuchwalstwo zdania.

Ułudy umizgów uniknę,
Ułoży uczucia uzdami.
Ujmę usta, umilknę,
Ujrzę uwarzonych¹ umowami.

Mimikrą² miłości mądrej,
Mimiką maestra moresu,
Manię myśli musztruję,
Matnię marzenia magneto³.
____
[1] — uwarzonych = ugotowanych.
[2] – mimikra = kamuflaż
[3] – magneto = iskrownik
~©~Agar~¹6